Mobilnost' stanowitsa realnostiu

Młody podróżnik - millenials jak ja, był na jednym roku z moim bratem - pisał o podróży po Azji. Czytałem na świeżo, gdy dał Jaśkowi egzemplarz autorski. Teraz jest influenserem i kołczem. Utknął. Utknął w byciu tu.
W książce "Samsara"(1) szlajał się po Tybecie i Tajlandii z lekkością właściwą wiekowi. I zauważał, że jak się za długo jest w podróży, zostawiony gdzieś tam w kraju pokój czy mieszkanie zaczynają po przyjeździe brzmieć obco. Nieużywane sprzęty tracą mojość. Łatwo wtedy zacząć nerwowo rozglądać się za następnym wyjazdem.
I tak było z tym Tomkiem. Ruszył po roku czy półtora, znów na wschód. I gdzieś tam pod Himalajami natknął się na parę Europejczyków...którą mijał poprzednim razem. Dalej są w podróży. Zobaczył to w ich oczach. Że oni już zgubili pomysł, by wrócić.
Mobilnost' stanowitsa realnostiu (2). U Tokarczuk w zbiorze "Bieguni" znajduję opowiadanie pod tym samym tytułem. Toporne wykształcenie literackie każe mi czekać, aż bohaterka wyleje na tory olej i spowoduje ciąg zdarzeń. Bo gdy w pierwszym akcie na ścianie wisi strzelba o imieniu Annuszka, w ostatnim musi wypalić.
Nie, Annuszka wychodzi z domu i przerywa nić łączącą z ciągami zdarzeń i wpływami na otoczenie.
Zasypia dobrze na tekturze w przejściu podziemnym, bo w jej głowie nie krążą już żadne myśli, nie muszą. Jeżdżąc od pętli do pętli moskiewskim metrem, nie musi wiedzieć, dokąd zmierza ani nawet kiedy nad miastem zapada zmierzch.
Bezdomni są zwierzątkami Boga, mnie też na sam koniec Kolumbii gdy spałem na plaży, letnicy oddawali porcję frytek.
W liceum gdy myślałem, że dusza siedzi w zwojach mózgowych, czytałem Marka Aureliusza. Mądrala wtłukł mi do głowy, że nie ma po co ruszać w podróż, bo problemy zabierzesz ze sobą. Bidulek utknięty między powinnością (urodziłeś się by władać) a pragnieniem zaszycia się w bibliotece czy nawet pustelni.
Źle mi się stuka, bo bolą stawy nadgarstka po wczorajszym przerabianiu owoców na przetwory. Docierają do mnie więc wyraźniej niż zwykle zestawy liter tworzące słowa. Taka podróż na przykład to dwa alty obok siebie. Co chwilę ominięty znak diakrytyczny każe się poprawiać. Stąd zauważam. Podróż i utknięcie. Dwa słowa- kotwice.
Utknąć w podróży jak para spotkana przez Michniewicza czy utknąć w codzienności jak Annuszka i ruszeniem w drogę się odetkać?
Od dawna towarzyszy mi obraz łańcucha. Jak u Demarczyk, "miasta nasze, domy nasze, na uwięzi się kołyszą" (3). Czy to dobrze czy źle- nie wiem. Ale wiem, że gdy puszczą cumy, to już nie ogarnę. Oddryfuję. Pociągnie mnie golfsztrom jakiś. Gdy wynoszę na dwór mrówkę przyniesioną z bukietem warzyw, wiem, że tylko pozornie przywracam jej status quo. Ja ją rzucam setki mil mrówczych od mrowiska. Inna postać z książki Tokarczuk patrzy tęsknie na statki w porcie, marzy by zaokrętować się w męskim przebraniu. Nie odkryją, myśli. "A gdyby się nawet wydało, byliby gdzieś na pełnym morzu, w drodze do wschodnich Indii; cóż mogliby jej zrobić? Co najwyżej wysadziliby ją w jakimś cywilizowanym miejscu, na przykład w Batawii, gdzie podobno - widziała to na rycinach - małpy biegają stadami [...] i jest tak ciepło, że w ogóle nie nosi się pończoch" (4). Mrówka w Batawii. Łatwiej tam zacząć od nowa. Wypowiedzieć posłuszeństwo królowej roju, zostawionej w dalekim kraju. Ale można też stracić poczucie geografii. Gdy zniknie za plecami dom i znane pejzaże, nie ma już punktu odniesienia.
Gdy wypowiedziałem posłuszeństwo katolickiej doktrynie czułem włoski jeżące się na karku. Otóż bez budki dróżniczej konfesjonału, bez księgi rachunkowej wyliczającej co dobre a co złe, tracę itinerarium. Nie było już jednak odwrotu, raczej żal za tym, że teraz wszystkie decyzje moje i wszystkie trasy- dziergane samodzielnie krok za krokiem.
Późną jesienią będzie dwa lata, jak krążę metrem po mieście, po powrocie z Ameryki pozbawiona mrowiska. Są pszczoły samotnice. Kim jest mrówka- samotnica? Ja myślę, że kąskiem dla drapieżnika, which is okay, coś przecież muszą jadać. A dopóki jej nie chapsnie, może wędrować. "Kiwaj się, ruszaj się, ruszaj. Tylko tak mu umkniesz. Ten, kto rządzi światem, nie ma władzy nad ruchem i wie, że nasze ciało w ruchu jest święte, tylko wtedy mu uciekasz, kiedy się poruszasz. On zaś sprawuje rządy nad tym, co nieruchome i zmartwiałe" (2).
1. Samsara, Tomek Michniewicz, 20210, Kraków
2. opowiadanie Bieguni, tom Bieguni, Olga Tokarczuk, 2020 Kraków
3. Przychodzimy, odchodzimy, Janusz Jęczmyk
4. opowiadanie 30 000 guldenów, tom Bieguni, Olga Tokarczuk, 2020 Kraków
5. obraz: Św. Onufry, ikona Anny Małgorzaty Budzińskiej, witryna https://www.kresowianie.info/artykuly,n792,jurodiwi_na_ikonach_i_w_zyciu.html, dostęp 25.08.2026







