"Why goldenrods and asters look so good together", zapytała Robin Wall Kimmerer na rozmowie kwalifikacyjnej na studia botaniczne.
Czemu astry i nawłoć tak pięknie się na jednej łące komponują. Żółć i fiolet. Pracownik uczelni prychnął. Piękno to nie jest coś, czym się zajmują nauki przyrodnicze.
Mijam dom Korczaka, w surowym stanie od dwudziestu lat. Teraz już nie Korczaka, bo udało mu się sprzedać komuś, kto ma kasę na wykończenie. Powoli dłubie. Ale do etapu "tuja, trawniczek, kora sosny" jeszcze daleko. Hałda piachu po jakimś wykopie obsypana czerwoną i chabrową wysypką. Jakżeż to się komponuje!
Niedawno na permakulturowym wydarzeniu żaliłem się współprowadzącej warsztaty, że mi się maczki gorzej ostatnio odtwarzają. Tak, moja wioska pod trzydziestotysięcznym miasteczkiem się gentryfikuje. Spore pole kuzynki sołtysa z Rumoki, latami obrabiane "na odwal się" znaczy na dotacje, stanowiło rezerwuar dawnych towarzyszy krajobrazu rolnego. Czerwonych maków, błękitnych chabrów i cykorii podróżnik. Teraz dziarsko rośnie tu osiedle szesnastu domków. Pierwsze trzy już na etapie robót dekarskich.
Z eventu w Grodzisku (III Grodziski Festiwal Permakultury) wróciłem z zapasem nasion maku od Kasi prowadzącej moduł z kulami nasiennymi. Bez tych czerwonych cętek lato jakieś nie takie. W moim lichym sadku dobrze się miewają żółcie- dziurawce i starce, ostatnio też coraz więcej jaskrów. Do tego łagodna purpurka koniczyny, czasem kępa łubinu lub żywokostu. Dobrze, gdy ten pejzaż ożywia polny maczek. Dzięki, Kasia.
Dojazd do gospodarstwa
Skontaktuj się jeśli chcesz przyjechać i kupić moje produkty.
© 2021-2025 Chaszcze Gospodarstwo Permakulturowe. Strona zbudowana w Najszybsza.pl
