We wczesnym dzieciństwie mieliśmy wąskie grono. Rodzice, babcia na niedzielnym obiedzie, ciocie i kuzynostwo z Radomia raz w roku w Zaduszki.
Na szóste urodziny mama daje mi pamiętnik. Prezent z ukrytym zadaniem: ośmielimy towarzysko dzikusa. Zaczyna gładko, wpisując się na pierwszej stronie z jakimś "na górze róże". Teraz zbieraj inne wpisy. Ale od kogo? Będąc nieśmiałym pięciolatkiem posłanym przedwcześnie do zerówki nie mam tam jeszcze kolegów czy koleżanek. Poproś panią Wiesię, mówi mama. Przecież lubisz swoją wychowawczynię.
Urodziny mam 19 czerwca ale jest już po końcu roku szkolnego. Może świętowaliśmy w weekend, może wspólnie z imieninami brata na świętego Jana?
To nie problem, mówi mama. W wakacje panie zerówczanki dyżurują razem z paniami z przedszkola. Nasza zerówka to filia - mieszkanko na parterze mieszczące dwie grupy, ranną i południową. Do przedszkola w bloku obok chadzamy na rytmikę i czasem na plac zabaw. Drogę więc znam.
I gdy mama myśli, że przekracza mnie tylko samo podejście do dorosłego i poproszenie: "Pani mi się wpisze?", ja całą niedługą drogę z Czerwonych Maków na Lencewicza pełznę w białej trwodze: jak na Boga mam rozpoznać moją panią gdy teraz będzie siedziała pośród innych nauczycielek?
W moim sześcioletnim umyśle jak rozumiem babcia na przykład to taka stara, surowa, ale smacznie gotująca osoba, która mieszka w starym bloku na Bielanach a nie osoba o jakichś rozpoznawalnych elementach twarzy. Wiem, że nie mogę wrócić do domu na tarczy. Ja po prostu muszę ten wpis w pamiętniku uzyskać i po powrocie okazać mamie. Decyduję, że podejdę i po prostu zapytam napotkaną nauczycielkę: która to pani Wiesia. Równocześnie spodziewam się złej oceny społecznej. Szydzenia, że nie znam własnej nauczycielki. Podważania, czy to naprawdę moja pani, skoro nie umiem jej wskazać palcem.
Historia kończy się łagodniej. Gdy podchodzę do schodów wejściowych, kilka pań siedzi tam i popija kawkę. Jedna z nich odzywa się: O, Basiu, a co ty tu robisz? Analizator kontekstowy działa poprawnie: pani Wiesia sama mi się ujawniła, ją więc proszę o wpis w nieszczęsnym zeszyciku.
Jak ogromny to musiał być stres, skoro jest to jedno z nielicznych moich wczesnych wspomnień... Domyślam się jednak, że rodzic mógł nie mieć pojęcia, że dziecko po roku zajęć nie potrafi rozpoznać opiekuna z twarzy...
Dojazd do gospodarstwa
Skontaktuj się jeśli chcesz przyjechać i kupić moje produkty.
© 2021-2025 Chaszcze Gospodarstwo Permakulturowe. Strona zbudowana w Najszybsza.pl
